Wspomnienie dr Władysława Gusta

PROFESORZE PAMIĘTAMY! WSPOMNIENIA O DOKTORZE GUŚCIE

Gust

       Władysław Gust (1930-2009) - polonista, nauczyciel oddany szkole i młodzieży, wykładowca i pracownik naukowy na UAM, językoznawca. Doktora Gusta można scharakteryzować słowami: humanista, erudyta, miłośnik kultury starożytnej, człowiek pogodny pochodzący z dystansem do życia o wielkim sercu. Jego wypowiedzi ubarwiały liczne sentencje łacińskie. Władysław Gust w swoim życiu kierował się maksymami filozofów antyku:,, Beate vivere est honeste vivere ‘’ (,,Żyć szczęśliwie , znaczy żyć uczciwie’’), ,,Per aspera ad astra’’ (,, Przez trudy do gwiazd’’), ,, Homo sum humane nihil a me esse puto’’ ( ,, Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce’’). Niewątpliwie był on człowiekiem renesansu kochającym życie, ufającym ludzkiemu rozumowi, szanującym kulturę i dorobek artystów.

          Ten wybitny polonista urodził się 11 maja 1930 roku w Poznaniu, zmarł 6 września 2009 roku. Podczas wojny jako 13-latek pracował na kolei. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w gimnazjum ogólnokształcącym, potem w liceum pedagogicznym, w którym to zdał maturę. Studiował w latach 1955-60 w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Kontynuował studia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. W maju 1960 roku otrzymał tytuł magistra. Od 1961 roku rozpoczyna się jego praca zawodowa w profesji nauczyciela. Uczył w latach 1961-1977 w Liceum Ekonomicznym im. Stanisława Staszica w Poznaniu. Pragnąc pogłębić swoją wiedzę w zakresie dydaktyki nauczania, podjął studia doktoranckie na UAM. 8 listopada 1976 roku otrzymał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki nadany przez Radę Wydziału Nauk Społecznych. Od 1977 do 1990 był adiunktem w Instytucie Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych, prowadząc zajęcia z metodyki kształcenia językowego oraz dydaktyki ogólnej. Jednocześnie doktor Gust wykładał na Wydziale Nauk Politycznych UAM. Swoją wiedzę przekazywał przyszłym dziennikarzom w zakresie stylistyki i kultury języka, historii prasy światowej i polskiej.

          W 1991 roku przeszedł na emeryturę. Nadal jednak pozostał nauczycielem, ucząc w Zespole Szkół Ogólnokształcących przy ulicy Jawornickiej. Od 1994 do 2003 roku pracował w naszym liceum - w XVI LO im. Charles de Gaulle’a w Krzesinach . To on przygotowywał uroczystości związane z nadaniem imienia szkole i otrzymaniem sztandaru. Profesor Gust imponował młodzieży swoją wiedzą, budząc i rozwijając zainteresowanie historią literatury i nauką o języku. Jednocześnie dzielił się swoim doświadczeniem z polonistami. Pozostał w pamięci młodzieży i grona nauczycielskiego jako wielki autorytet. Profesorze – pamiętamy i dziękujemy.

DYREKCJA, GRONO NAUCZYCIELSKIE XVI LO

 


 

WSPOMNIENIE PROFESORA DR HAB. IGNACEGO LEWANDOWSKEGO- PRACOWNIKA NAUKOWEGO UAM NA WYDZIALE FILOLGII POLSKIEJ I KLASYCZNEJ

 Mortuus vivat

          Zmarły Przyjaciel, Władek Gust, żyje nie tylko w domu Ojca, w którego wierzył jako wierny do końca syn Kościoła, ale żyje także na ziemi w pamięci i sercu wielkiej liczby uczniów, znajomych i przyjaciół. Należałem do grona tych ostatnich od niemal pięćdziesięciu lat. Spotkania odbywały się w różnych środowiskach, w zaciszach domowych, w szkolnym gwarze, w gabinetach Instytutu Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych oraz na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza, przez wiele lat spotykaliśmy się także - i to dość systematycznie – na zebraniach partyjnych Koła Nauczycielskiego ZSL w Poznaniu przy ul. Dąbrowskiego.

          Dobrze znałem drogę życiową Władka, najpierw z jego własnych barwnych opowiadań dotyczących wieku chłopięcego i młodzieńczego (ministrant), czasu studiów i służby wojskowej traktowanej – przynajmniej w opowiadaniu – nieco po szwejkowsku, i pierwszych zmagań na stanowisku nauczyciela (praktyka u wuja mojej żony w podkościańskiej wiosce Turwi!), później – od początku lat sześćdziesiątych aż do końca jego dni – byłem świadkiem całej kariery zawodowej i naukowej. Nie miał przede mną tajemnic, odsłaniał szczerze zarówno swoje sukcesy, jak i porażki, swoje preferencje literackie, filozoficzne, religijne, moralne. Dyskusje – niestety – w oparach dymu papierosowego, od czego nie dał się odciągnąć, i czasem przy kieliszku wina czy koniaku, toczyły się żywo zwłaszcza na Wildzie, dzielnicy dobrze mu znanej z czasów młodości, i trwały nieraz po cztery czy nawet pięć godzin.

         Władek był przede wszystkim nauczycielem licealnym; miał ku temu predyspozycje. Kochając bez reszty język i literaturę polską, zdobył w tym zakresie ogromną wiedzę językoznawczą, teoretyczno- i historycznoliteracką, a ponadto przyswoił sobie sztukę przyjemnego nauczania tego przedmiotu. Toteż wielu uczniów w sposób prosty, jasny i logiczny nauczył analizy językowej, estetycznej i ideowej dzieła literackiego. W nauczaniu i formowaniu młodych umysłów pomagała mu nie tylko jego wysoka kultura literacka, ale i jego humanistyczna postawa: zgodne i pokojowe nastawienie wobec ludzi, tolerancja i umiar we wszystkim (moderatio). Gdzie mógł, tam ustępował. Czasem wydawało mi się, że w swojej ostrożności i delikatności posuwał się za daleko, ale to był jego urok, zjednujący mu sympatię, a co za tym idzie - przynoszący sukcesy dydaktyczne. Swoją wiedzę przekazywał także na zajęciach pozaszkolnych; był bowiem nauczycielem niezwykle pracowitym (uczył od rana do wieczora bodaj we wszystkich rodzajach szkół). Wiele czasu i troski poświęcał swojej rodzinie, najpierw dzieciom, a następnie wnukom, którym wpajał i kulturę literacką, i zasady godziwego życia. Jako człowiek bardzo życzliwy bezinteresownie niósł polonistyczną pomoc także moim dzieciom przygotowującym się do matury. Ile pomagał innym, Bóg raczy wiedzieć.

        Podsumowując tych kilka myśli o bliskim mi poloniście, pragnę powiedzieć, że miał on w sobie wszystkie cechy dobrego człowieka i obywatela, nauczyciela-badacza, wyrosłego z tradycji wielkopolskich czy poznańskich, który swoją pełną umiarkowania (moderatio) postawą w czasach dla ludzkości najgorszych potrafił zachować swój honor i godność.



O GUSTACH SIĘ NIE DYSKUTUJE..., WIĘC POWSPOMINAJMY PROFESORA GUSTA.

     Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go, jak szedł korytarzem, wydawał mi się bardzo śmieszny w swojej starości. Być może dlatego, że wcale nie przypominał profesora, tylko nadal uśmiechniętego, całkiem przystojnego studenta, który na pewno wiele  przeskrobał. Na jego twarzy życie zaznaczyło niejedną zmarszczkę.  Najgłębsze były jednak te od uśmiechu i marszczenia czoła.

      1 września 2004 roku wszedł do naszej klasy, roztaczając zapach wody kolońskiej, zawsze tej samej, i przyjemny dla wszystkich, aromat tytoniu. Ogarnął nas wszystkich wzrokiem i nie pozwolił nam usiąść, dopóki chórem nie odpowiedzieliśmy mu „dzień dobry”. Nie rozpoczął od przedstawienia siebie, a od poznawania nas. Zapamiętał prawie wszystkie imiona już po pierwszym przeczytaniu listy. Na koniec powiedział jedynie: „Jesteście najgorszą klasą, a ja mam doprowadzić do tego, żebyście zdali maturę”. Zdaliśmy ją wszyscy, bo on tak powiedział.

      Pewnego dnia, profesor przyniósł nam kolejną, poprawioną pracę klasową. Mogę tylko przypuszczać, że tematem był „Inny świat” czy „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Podchodziliśmy kolejno na indywidualne konsultacje. On cierpliwie tłumaczył, dlaczego postawił dwóję czy czwórkę, jakie są błędy ortograficzne, interpunkcyjne. Próbował wejść w rozumowanie ucznia, dlaczego mógł źle zrozumieć temat, budował z nim na nowo konstrukcje zdaniowe, zadawał zadania do poprawki i… notował. w zielonej, małej książeczce, owiniętej gumkami, na pożółkłych kartkach notował uwagi i spostrzeżenia, które miały przynieść owoce przy kolejnej pracy, zadania, które mieliśmy wykonać. Dzięki magicznemu kajetowi potrafił wymienić nam błędy ortograficzne z pierwszego semestru i jednoznacznie stwierdzić, że się nie uczymy , skoro popełniamy je po raz drugi. w kajecie było wszystko, nawet te rzeczy, których my o sobie nie wiedzieliśmy, a on już wiedział. Bo jak pokazał czas, znał nasze losy lepiej niż my sami. Profesor-magik, który czytał w naszych sercach, jak w otwartych księgach.

    Nieopatrznie wygadałyśmy się z koleżanką, że wstępnie myślimy o studiach polonistycznych. Ogrom literatury, który spadł na nasze głowy, był nie do udźwignięcia. Jednak dzięki profesorowi poznałam losy Niechciców, twórczość Witkacego, Różewicza czy losy Pana Cogito. Nie byłam wyjątkiem. Wszyscy mieli zdać maturę. w końcu „konkretni z nas byli ludzie”, więc i przyłożyć się do polskiego trzeba było, bo inaczej „wyciągnąłby nas za uszy”. Wykuć co to fiszka („jak?” - pytaliśmy się nawzajem, bo większość z nas po raz pierwszy słyszała to słowo), jak jest zbudowana i do czego jest potrzebna w bibliotekach.

      Jednak największą przyjemność sprawiały nam jego opowieści. Kiedy nie chcieliśmy mieć zajęć, wiedzieliśmy, że wystarczy zagadnąć profesora, zadać jedno pytanie, by mógł wrócić pamięcią w tamte czasy. Wtedy, przeważnie na wesoło, opowiadał nam o przeżyciach podczas okupacji. Pokazywał, jak uczono go maszerować, podnosił wysoko nogi i strzelał cholewkami… raz, dwa, lewa, prawa, raz, dwa… Wsłuchiwaliśmy się w odgłosy samolotów, hitlerowskich bombowców i myśliwców, które umiał naśladować i rozpoznawać. Wspominał, jak ciężko było jeść zgniłą marchew, ale wtedy nic innego po prostu nie było. i wiedział, że go nie rozumiemy, wiedział, że nie przeżywamy jak on. Dzięki jego opowieściom mogliśmy być bliżej i bliżej tamtych wydarzeń.

      Zapamiętamy go jak stoi pod szkołą, w nieodłącznym berecie i starym szynelu, palącego papierosa i patrzącego w dal za ganiającymi uczniami. Profesorze, żyjesz w naszych wspomnieniach, w anegdotach, przywoływanych na corocznych spotkaniach, w naszych głowach, w naszej wiedzy. Dziękujemy.

UCZNIOWIE  XVI  LICEUM  OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO

Zlote_liceum_2016

Zlote-liceum-2015

Fundacja Edukacyjna „Perspektywy” potwierdza, że XVI Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Charles de Gaulle’a w Poznaniu jest wśród najlepszych liceów w Polsce sklasyfikowanych w Rankingu Szkół Ponadgimnazjalnych PERSPEKTYWY 2015 i przysługuje mu tytuł „Złotej Szkoły 2015”.

perspektywy_2015

MOBILNY INFORMATOR DLA MATURZYSTÓW 2016

srebny-medal-ranking-poznan-liceum

Wyszukiwanie

Losowe zdjęcie

DSC_0030.JPG
logo

stom

logo_bip

wiarygodna-szkola2

Odwiedzający

Naszą witrynę przegląda teraz 277 gości 

Created by Jakub Wilczewski